Beethoven - Symfonia V Przepisał z miesięcznika pt. "Poradnik Muzyczny" - Warszawa, Styczeń 1952 r. Nr 1(57), cis-moll.
Organ Centralnej Poradni Muzycznej Zjednoczenia Polskich Związków Śpiewaczych
Autor tekstu: Mgr Henryk Swolkień
Przypisy w "dzióbkach" < > na podstawie książki Georga R. Marka pt. "Beethoven"
oraz "Przewodnika Koncertowego" - opisu Stanisława Haraschina.

Aby powiększyć fotografię kliknij na niej.

Ludwig van Beethoven (1770-1827), urodzony w Bonn w Nadrenii, pochodził z rodziny flamandzkiej. Większość życia spędził w Wiedniu, tam też umarł i został pochowany. Zaliczony jest do trójcy "wielkich klasyków wiedeńskich", do których obok niego należą Józef Haydn (1732-1809) i Wolfgang Amadeusz Mozart (1756-1791). Ci trzej mistrzowie doprowadzili do najwspanialszego rozkwitu, wypracowany już przez ich poprzedników styl noszący miano stylu klasycznego w muzyce! Główne cechy tego stylu to: wysunięcie na plan pierwszy w utworze muzycznym linii melodycznej , prostota i przejrzystość konstrukcji, a przede wszystkim idealna równowaga treści i formy, czyli tego co kompozytor chce w swym utworze wyrazić środkami, jakich do tego celu używa. W drugim, a zwłaszcza w trzecim i ostatnim okresie twórczości Beethovena treść ta staje się tak potężna, że bierze przewagę nad formą rozsadzając jej ramy. Treść ta płynie bowiem z natchnionego uniesienia twórcy, który sam wiele cierpiał , był szczerym demokratą i w dziełach swych odzwierciedlał rewolucyjny rytm epoki.

Trudno by wskazać na innego wielkiego twórcę, u którego cierpienia człowieka były w tym stopniu cierpieniami artysty, jak właśnie u Beethovena. Rozwijająca się od wczesnej młodości, aż w końcu zupełna głuchota, to chyba dla muzyka tej miary kalectwo najcięższe. W obliczu tego nieszczęścia bledną inne jego troski, jak samotność, tęsknota do odwzajemnionej miłości i trudności materialne.

Nękającemu go losowi wydał Beethoven nieubłaganą walkę. Odpychając myśli o samobójstwie, tworzył dzieła nieprześcignione, w których przeważają dwa elementy: "Odczucie cierpień całej ludzkości i potężna wola przeciwstawienia się tym cierpieniom". Ogólnoludzkie pierwiastki w dziełach Beethovena - to istotny powód ich powszechnej dostępności. Żaden z jego poprzedników nie zdołał w tym stopniu związać muzyki z szeroką masą słuchaczy, mimo że tworzył dzieła uderzające współczesnych nowoczesnością. Niezależnością swego charakteru, nie wolną od wybuchowej gwałtowności , wywalczył nadto właściwą pozycję społeczną dla muzyków, którzy dotąd byli tylko lokajami w służbie możnych, często bezdusznych mecenasów sztuki.

Beethoven to twórca świadomy odpowiedzialności, jaką winien ponosić artysta za każde swe dzieło. Nie napisał jak Haydn 104 symfonii ani "nawet" 49 - jak Mozart <zachowało się 41 - cis>. Napisał ich "tylko" 9. Lecz każda jego kompozycja, rodząc się jak i dwóch tamtych twórców z mistrzowskiego opanowania rzemiosła muzycznego, jest dogłębnym wyrazem potężnej osobowości kompozytora, walczącego o oryginalny, własny styl. Każda kompozycja Beethovena jest indywidualnością samą dla siebie zarówno w treści jak i w formie. Dotyczy to jego 9 symfonii, jak i 17 kwartetów smyczkowych, 32 sonat fortepianowych, 10 sonat skrzypcowych, 5 sonat wiolonczelowych, 5 koncertów na fortepian z orkiestrą, koncertu skrzypcowego, obok innych licznych dzieł wokalnych i instrumentalnych.

Beethoven wypowiedział się przede wszystkim w utworach instrumentalnych. Przeważająca ich większość, podobnie jak i u innych kompozytorów epoki klasycznej, posiada formę sonatową.

Sonata jest utworem cyklicznym, to znaczy stanowi cykl złożony z kilku części kontrastujących nastrojem, lecz wiążących się w jedną całość dzięki wspólności stylu, a niekiedy i tematyki. Sonata, jak i poprzedzająca ją w rozwoju form muzycznych suita, powstała z zestawienia w jeden cykl kilku kontrastujących tańców pochodzenia ludowego. Ulegając stylizacji, czyli artystycznemu przetworzeniu przez kompozytorów, te pierwotne tańce traciły stopniowo swój taneczny charakter, tak że już w sonacie klasycznej tylko niektóre jej części zachowują luźny zresztą związek z dawnymi formami tanecznymi. Zazwyczaj pierwsza część sonaty odbiega najdalej od swego tanecznego prawzoru, opierając swą budowę na rozwinięciu melodycznych i rytmicznych możliwości tkwiących w dwóch kontrastujących tematach. Obok sonat na jeden i dwa instrumenty, tria, kwartety, kwintety i sekstety to z reguły sonaty na trzy, cztery, pięć czy sześć instrumentów. Symfonia to sonata na orkiestrę.

Ta forma instrumentalna, ukształtowana w XVIII wieku przez kompozytorów czeskich zgrupowanych w tzw. Szkole Mannheimskiej, została udoskonalona i rozbudowana przez Haydna i Mozarta, a doprowadzana do szczytu przez Beethovena. O ile pierwsza, druga i czwarta symfonia Beethovena podkreślają jeszcze silny związek z tradycją, o tyle trzecia nosząca miano "Heroicznej", a zwłaszcza piąta są już wyrazem ściśle osobistego, Beethovenowskiego stylu, rozsadzającego tradycje formy ogromem treści.

Piątą Symfonią wkraczamy nie tylko w samo centrum twórczości Beethovena , lecz stajemy oko w oko z potężnym wcieleniem jego dramatycznego patosu <Schumann powiedział o 4 symfonii, że jest to "smukła Greczynka pomiędzy dwoma nordyckimi olbrzymami" - cis>. Choć styl tego dzieła jest odmienny od subtelnego wykwintu mozartowskiej wypowiedzi, choć język wydać się może chwilami niesamowity <".. i cechą tą jest charakter epicki" (Lawrence Gilman) - cis>, a nawet brutalny, to i tutaj podziwiać możemy niewątpliwe znamiona arcydzieła i najgłębszą treść tchniętą przez kompozytora, wspaniałą formę przy uderzającej prostocie harmonijną zgodność formy i treści. Nie ma też chyba innej symfonii, która by od dnia swego pierwszego wykonania, aż po dzień dzisiejszy jednała sobie tak łatwo słuchaczy i budziła ich entuzjazm. Jak niejednemu wielkiemu dziełu, tak i Piątej Symfonii Beethovena towarzyszy cały szereg anegdot. Pamiętać jednak trzeba, że nie stąd pochodzi jej popularność. Przeciwnie, anegdoty są właśnie dowodem popularności symfonii.

Piąta Symfonia Beethovena, określana również od swej głównej tonacji mianem Symfonii c-moll, oznaczona jest liczbą opusu 67. Jest to zatem 67-ma pozycja wydawnicza Beethovena. Dzieło skomponowane zostało w roku 1807, a wykonane po raz pierwszy w roku następnym, w Wiedniu.

<Tu kategorycznie muszę się sprzeciwić. Wiadomo, że przez trzy lata męczył się nad samymi szkicami, sięgającymi już 1800 roku! Naprowadzał tyle zmian, ulepszeń, wyostrzeń itp., że w jednym z pierwszych fragmentów musiał ostateczną wersję zapisać w formie przypisu na dole strony. Równolegle pisał też wiele innych utworów.

Premiera odbyła się rzeczywiście w 1808 - dokładniej 22 grudnia w sali "Theater an der Wien". Nie było jednak łatwo zorganizować Beethovenowi ową premierę. "Złościł się, pienił i groził, że wyjedzie z Wiednia" - dano mu więc po wielkich bólach dzień na zaprezentowanie swoich utworów. Pięć dni przed koncertem opublikowano wiadomość w "Wiener Zeitung":

Akademia Muzyczna
W czwartek, 22 grudnia, Ludwig van Beethoven będzie miał zaszczyt dać Muzyczną Akademię w Cesarsko-Królewskim "Theater an der Wien". Wszystkie numery są jego kompozycji, całkowicie nowe i nigdy jeszcze nie wykonywane publicznie.

Pierwsza część:
1. Symfonia zatytułowana: Wspomnienie wiejskiego życia w tonacji F-dur
2. Aria
3. Hymn z tekstem łacińskim, skomponowany w stylu kościelnym, z chórem i partiami solowymi.
4. Koncert fortepianowy grany przez kompozytora.

Druga część:
1. Wielka symfonia c-moll
2. Sanctus z łacińskim tekstem, w stylu kościelnym, z chórem i partiami solowymi.
3. Fantazja na sam fortepian
4. Fantazja na fortepian zakończona stopniowym wejściem całej orkiestry i wprowadzeniem chórów w finale.

Loże i miejsca w lożach nabywać można przy Krugerstrasse nr 1074, pierwsze piętro. Początek szósta trzydzieści.

Wydawałoby się, że tak wspaniały program koncertu, z takim wspaniałym solistą jakim był Beethoven, musi odnieść sukces. Ha! Po pierwsze orkiestra, a raczej odwrotnie - Beethoven nie potrafił się dogadać z orkiestrą. Następnie Josephine Killitschgy położyła z nerwów swoją arię, a na koniec - na dokładkę w Fantazji na fortepian z orkiestrą w pewnym momencie orkiestra zaczęła grać co innego niż fortepian (co było błędem Beethovena)!!! Wielką kompromitacją tej "Akademii" nazwać nie można, ale też nie można powiedzieć, aby położyła ona publiczność na kolana- cis>

 
Copyright (c) 2002-2007 by Tempus Fugit